Lex Woś 2022


30 marca na stronie sejmu pojawiła się kolejna reinkarnacja projektu dot. „transparentności NGOsów” pieszczotliwie nazywanego Lex Woś. Po zapoznaniu się z propozycją można się zastanawiać czy to jest jakiś wewnętrzny konkurs w ramach ZP na największego gniota prawnego dot. NGO bo należy pamiętać, że równocześnie procesowany jest zbliżony ideowo projekt ustawy o sprawozdawczości organizacji pozarządowych firmowany przez Komitet do spraw Pożytku Publicznego (UD217). Poniżej kilka uwag co do zawartości projektu.

Art. 2:

6) wsparciu – rozumie się przez to pozyskane, niezależnie od tytułu prawnego, wszelkie
korzyści pieniężne lub inne korzyści majątkowe, których wartość od jednego
wspierającego w roku podatkowym jest wyższa niż 10 000 zł;

Zapis ten powiela błąd istniejący również w projekcie komitetu ds. pożytku publicznego i zupełnie ignoruje sposób przyjmowania darowizn z wykorzystaniem współczesnych mechanizmów fundraisingowych.

W jaki sposób organizacje mają sumować darowizny pochodzące od jednej osoby fizycznej gdy:

  1. zgodnie z zasadą minimalizacji danych wynikającej zarówno z obowiązujących zasad ochrony danych osobowych jak i ze zdrowego rozsądku nikt podczas przyjmowania darowizny nie będzie żądał i weryfikował identyfikatora umożliwiającego jednoznaczne przypisanie darowizn do jednej osoby (wyobrażacie sobie podawanie PESELu przy każdej najmniejszej nawet darowiźnie?)
  2. coraz więcej systemów płatności w tym najpopularniejszy w Polsce BLIK działa w myśl zasady privacy by default i podmiot otrzymujący płatność nie ma dostępu do żadnych danych osobowych osoby zlecającej płatność

Oznacza to, że agregowanie wpłat w ciągu roku jest defacto niemożliwe w przypadku każdej organizacji która przyjmuje darowizny za pośrednictwem portalu internetowych i płatności online.


7) wsparciu z zagranicy – rozumie się przez to pozyskane, niezależnie od tytułu prawnego, wszelkie korzyści pieniężne lub inne korzyści majątkowe, pochodzące bezpośrednio lub pośrednio od:
a) obcych państw lub ich organów,
b) organizacji międzynarodowych i zagranicznych niezależnie od ich formy prawnej,
c) cudzoziemców,
d) bezpaństwowców,
e) polskich osób prawnych z udziałem kapitału zagranicznego oraz podmiotów od nich zależnych, w których udział zagraniczny przekracza 50%,
f) polskich organizacji pozarządowych, których przychody w roku podatkowym co najmniej w 33% pochodzą z zagranicy

Spójrzmy na literkę c – czy wyobrażacie sobie by dokonując darowizny na rzecz Fundacji Siepomaga, WOŚP czy UNICEFu niezbędne było by deklarowanie posiadanego obywatelstwa (i to bez względu na kwotę bo a nóż łączna suma w ciągu roku przekroczy magiczny próg 10.000 PLN)?

Jeszcze ciekawsza jest litera e – w jaki sposób NGOsy mają sprawdzać każdego darczyńcę będącego osobą prawną co do udziału zagranicznego?
Czy w rozumieniu autora podmiot zarejestrowany w Polsce będący właścicielem Luksemburskiego funduszu, kontrolowanego przez Polaka mającego rezydencje podatkową w Lichtensteinie jest podmiotem w którym udział zagraniczny przekracza czy nie 50%? Jak można oczekiwać sprawdzania takich informacji przez NGOsy?

Ostatnim kuriozum jest lit. f – w połączeniu z zapisami w art. 3 w odpisie KRS dla takich fundacji pojawi się rubryka obcy agent pozwalająca na łatwiejszą identyfikację złych podmiotów. Ciekawe w jakim terminie biorąc pod uwagę niezwykle szybkie działanie sądów rejestrowych….

Art. 4:

Organizacje które otrzymują ponad milion złotych w ciągu roku mają uwaga dodatkowo:

poza obowiązkami przewidzianymi w art. 3 ust. 1-3, przekazują bez zbędnej zwłoki informacje o źródłach finansowania projektów, uwzględniając kategorie określone w załączniku do ustawy, za pośrednictwem środków audiowizualnych, dźwiękowych lub wizualnych.

Brakuje jakiejkolwiek definicji w jakim przypadku te informacje muszą być przekazywane. Czy NGOsy mają wykupować spoty radiowe informujące o otrzymaniu darowizn po otrzymaniu każdej z nich? Czy autorzy zdają sobie sprawę, że są w tym kraju Fundacje które otrzymują dziesiątki jeśli nie setki darowizn o wartości przekraczającej 10.000 PLN?

Art. 5:

Fundacje które otrzymują powyżej miliona złotych mają w myśl zapisu publikować na stronie internetowej rejestr darczyńców zawierający:

W rejestrze wpłat zamieszcza się:
1) imię i nazwisko, imię ojca oraz miejsce zamieszkania osoby dokonującej wpłaty;
2) datę wpłaty;
3) wysokość wpłaty.

Abstrahując od absolutnej kolizji z RODO to ponownie czy wyobrażacie sobie podawać podczas przekazywania darowizny na dowolną kwotę imienia, nazwiska, imienia ojca oraz adresu z myślą że te dane te będą wystawione na świat. I to bez względu na kwotę darowizny. Jak to pożenić np. z darowizną w formie premium SMS nawet nie próbuje odgadnąć.

Podsumowanie

Cały projekt i próba wrzucenia w „jeden wór” wszystkich organizacji pozarządowych bez względu na ich charakter (identycznie traktowane są organizacje fundraisingowe, wspierające osoby z niepełnosprawnością czy potrzebujące środku na leczenie z organizacjami lobbingowymi), niemożliwe do zrealizowania wymogi, gwałt na prawie do prywatności, wewnętrzne sprzeczności w projekcie (inne progi kwotowe w załączniku inne w definicji) czy zupełne niezrozumienie sposobu zbierania darowizn w cyfrowym świecie należałoby potraktować jako nieśmieszny żart i pracę na ocenę niedostateczny przygotowaną przez studenta pierwszego roku prawa.
Niestety projekt jest firmowany przez posłów rządzącej koalicji, a dokładnie przez osobę która ukończyła studia prawnicze.

Pozostaje mieć nadzieje, że projekt wyląduje tam gdzie jego miejsce – w niszczarce.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.